Słowo Boże na dziś:
" (Koh 3,1-11)
Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasądzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju. Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.
" Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan, Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz " (Joz 1,9). Życie. Decyzje. Radości. Niepewność. Nadzieje.
piątek, 24 września 2010
środa, 18 sierpnia 2010
I tak nie zapomnę
Cóż. Moje nogi po 2 dniach odmówiły posłuszeństwa do dalszej wędrówki.
Jednak i tak nie zapomnę.
Oczywiście dobre strony były również:
Jednak i tak nie zapomnę.
Oczywiście dobre strony były również:
Autor:
zyciowawedrowka
o
18:07
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
wędrowanie
niedziela, 15 sierpnia 2010
W drogę do Matki...
Ja właśnie od dłuższego czasu się pakuję-okazało się, że wbrew pozorom to nie takie proste , bo w tym roku dosłownie cudem mama się zgodziła spróbować mi iść z moją koleżanką ze studiów i moim i jej kolegą z Raciborza-po raz pierwszy na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Przez kilka lat próbowałam o tym rozmawiać-to było: "nie ma mowy, nie idziesz".
Mama pozwoliła mi iść pod warunkiem, że jeśli nie będę dawała rady dalej pielgrzymować to ta koleżanka wróci po 3 dniach ze mną. Nie ukrywam, że mam nadzieję, iż jednak uda się do końca dojść.
Wyruszamy jutro obie -ja z koleżańką-rano pociągiem z Kędzierzyna do Raciborza, potem tam pakowanie bagaży, Msza Św. i po niej na pielgrzymi szlak.
W drogę do Maryi...
Mama pozwoliła mi iść pod warunkiem, że jeśli nie będę dawała rady dalej pielgrzymować to ta koleżanka wróci po 3 dniach ze mną. Nie ukrywam, że mam nadzieję, iż jednak uda się do końca dojść.
Wyruszamy jutro obie -ja z koleżańką-rano pociągiem z Kędzierzyna do Raciborza, potem tam pakowanie bagaży, Msza Św. i po niej na pielgrzymi szlak.
W drogę do Maryi...
Autor:
zyciowawedrowka
o
21:02
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
wędrowanie
środa, 11 sierpnia 2010
Dziękuję... ;)
Oj, nie powiem, że nie było we mnie wczoraj obaw. Pewnie nie bez powodu. W końcu to był kolejny ważny wakacyjny dzień. Następna poważna rozmowa. Tym razem z kim innym. Kolejnym znanym człowieczkiem i niezapomnianym. Duch Święty działał. Św. Franciszek z Asyżu pewnie też.
Zaczęło się od tego, że jednak nie pospacerowałam sobie tak jak chciałam te 4 km do celu mojej wczorajszej wędrówki. Hm... także grzecznie podziękowałam za przyjechanie po mnie wspomnianego człowieczka na dworzec.
Zaczęło się od tego, że jednak nie pospacerowałam sobie tak jak chciałam te 4 km do celu mojej wczorajszej wędrówki. Hm... także grzecznie podziękowałam za przyjechanie po mnie wspomnianego człowieczka na dworzec.
Autor:
zyciowawedrowka
o
22:12
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
wędrowanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)